sąd z krainy czarów

sąd z krainy czarów

wtorek, 23 sierpnia 2016

[24] Rzeź w bieli, czyli uciekająca panna młoda

Blog: Miniaturki & Opowiadania
Tytuł: ,,Uciekająca panna młoda"
Status: miniaturka
Autor: Córka ciemności
Analizują: Addie & Black

Hermiona Granger jest piękną kobietą, ma 26 lat i pracuje w Ministerstwie Magii jako główna asystentka Ministra. Mimo swojego młodego wieku, ta kobieta ma za sobą już 7 ucieczek sprzed ołtarza.
Wstęp zniszczył mi oczy... OŚLEPŁAM, ADDIE, NA POMOC!!! Chociaż z drugiej strony... może to i lepiej... Na ślepego nie przeczytasz tej jakże wspaniałej miniaturki.
A ja dam jej szansę. Wstęp ma potencjał.

Wydaje się to dziwne, nieprawdopodobne? Tak, zdecydowanie, jednakże za każdy razem jest tak samo. Wielka miłość, zaręczyny, przygotowania do ślubu i ślub, na którym Panna Młoda pojawia się w pięknej, białej sukni i nim dojdzie do ołtarza, ucieka, zostawiając Panów Młodych zdumionych i zrozpaczonych. W Londynie Hermionę znają wszyscy i jest nazywana Uciekającą Panną Młodą.
Jak się jeden z drugim panem młodym w końcu wkurzą, to już nie będzie tak wesoło... Jeszcze trochę i pani Uciekająca Panna Młoda zmieni się w Gnijącą Panną Młodą...
Niech założą jakiś klub wsparcia porzuconych przez Granger.

Ludzie kpią z niej, śmieją się i mimo, iż ona traktuje to jako dowcipy, to tak naprawdę bardzo ją to rani.
Jedno drugie wyklucza.
A niedoszli mężusiowie co mają powiedzieć? No egoizm aż bije po oczach jak ten blask... świateł nadjeżdżającego tira.

Granger skończyła już swoją pracę i wyszła z gmachu Ministerstwa, moment później poczuła, jak ktoś na nią wpada.
Ale piękne mieszanie czasów, autorko! Nie ograniczaj się, trzeba było napisać to zdanie jeszcze za pomocą pierwszego i trzeciego narratora. Pojechać po całości!

Była to jakaś kobieta, która na jej widok zaśmiała się bezczelnie i powiedziała.
- I co, teraz nie uciekasz?
- A co, jesteś kolejną osobą, która chce za mnie wyjść?
Więcej Hermiona nie pamiętała, bo bardzo szybko biegła.

Hermiona mimo, iż poczuła się zraniona, zaśmiała się, jakby usłyszała dobry żart.
Ta dziewczyna ma naprawdę problem ze sprzecznymi uczuciami.

Kobieta odeszła, a w oczach Granger zalśniły łzy. Świadkiem tej sytuacji był pewien mężczyzna. Znał Hermionę jeszcze ze szkoły, nie lubili się wtedy, bo ona była w Gryffindorze, a on w Slytherinie, jednak teraz, kilka lat po wojnie wszystko uległo zmianie, jemu nie przeszkadzali już czarodzieje nie czystej krwi, ponadto zaczął ich nawet szanować.
Ślepoto, wróć!
A moje oczy się właśnie cieszą na tym fragmencie! Patrz, jak ładnie postawione przecinki. Moje humanistyczne serce się wzruszyło.

Tak też teraz podszedł do Hermiony
Aż mnie głowa zabolała.

i powiedział tylko jedno zdanie.
- Zostaw to, co cię rani, idź tam, gdzie zaznasz spokoju.
Proponuję kostnicę...

następnie oddalił się, zostawiając Hermionę zaskoczoną i powoli zagłębiającą się w swoich myślach.
Ona myśli... No, nie dziwcie się tak... Nie zapominajmy, że myślenie jest pojęciem względnym.


Następnego dnia, kiedy Granger już się obudziła, postanowiła zjeść śniadanie, w kuchni zastała Ginny, Harry’ego i Rona, mieszkała ze swoimi przyjaciółmi, postanowili razem wynająć mieszkanie. 
Tutaj natomiast jest za dużo przecinków i zdecydowanie za mało kropek.

Kiedy tylko pojawiła się w pomieszczeniu, Ronald uśmiechnął się szeroko i rzekł ze śmiechem.
- Wiesz, zastanawiałem się wczoraj, czy nie zrobić specjalnego pokoju na prezenty ślubne. – kiedy Potter i Weasley to usłyszeli również zaczęli się śmiać.
- Dość tego. – powiedziała stanowczo Hermiona.
- No co ty, Miona? Przecież to tylko żarty! – zawołał Harry.
- A czy chociaż raz pomyśleliście, że te żarty mnie ranią?! Że boli mnie to, jak ze mnie kpicie, obrażacie?! – wrzasnęła.
Ktoś tu chyba jednak jest trochę przewrażliwiony.
Nie żebym się czepiała (dobra, nie oszukujmy się), ale sądzę, że to twój najmniejszy problem...

- Ale… – zaczęła Ginny.
- Koniec z tym!!! – ryknęła i wyszła z kuchni.
Z nią naprawdę nie jest dobrze... NIE TRZASNĘŁA DRZWIAMI?! Albo drzwi uciekły i nie ma owego przedmiotu rozmyślań... Bardziej prawdopodobne.

Dwie godziny później pojawiła się w Ministerstwie, składając swoje wymówienie z pracy. Minister był totalnie zaskoczony nagłą decyzją Hermiony, ale nie mógł zrobić nic innego, jak podpisać owy (ów!) dokument.
Fakt, nie mógł nic zrobić. Nie mógł poprosić dobrej pracownicy, by została. Nie mógł zapytać, dlaczego postanowiła rzucić pracę. Nie mógł zrobić nic, musiał podpisać. 

Granger szybko wróciła do domu, gdzie nikogo już nie było, wszyscy za pewne wyszli do pracy, spakowała się i… zniknęła.









Zniknęła, nie zostawiając nawet słowa wyjaśnienia.
Zniknęła, a w jej głowie huczało tylko pewne imię i nazwisko.
Blaise Zabini.
Amen... To nie koniec, prawda? Addie, powiedz, że to koniec, błagaaam...

Kilka godzin później trójka przyjaciół wróciła do domu.
Byłoby za dobrze...

 Panna Weasley zabrała się za robienie obiadu, a kiedy ten był gotowy, powiedziała.
- Harry, zawołaj Mionę, powinna już być w swoim pokoju.
Potter udał się tam, lecz nie zastał nic. Wbiegł przerażony do kuchni, gdzie siedział już również Ron.
- Nie ma jej. – wysapał.
Wyznaczam nagrodę dla każdego, kto mi powie, po co tam jest ta kropka.

- No to może przedłużyło jej się coś w pracy. – zastanawiała się na głos Ginewra.
- Nie, jej w ogóle nie ma. Ani jej, ani jej rzeczy. – wyjaśnił szybko.
Nie obiecuj, nie obiecuj.

- CO?! – zerwali się i wszyscy razem pobiegli do pokoju panny Granger.
Kolejnego dnia pracownicy Ministerstwa ciężko pracowali, (impreza sama się przecież nie zorganizuje) poszukując Hermiony (samobójcy...), nagłówki gazet huczały tylko:
Uciekająca Panna Młoda znów ucieka!
lub
Gdzie uciekła nasza Uciekająca Panna Młoda?
i tym podobne.
Jeśli to jest główny temat gazety, to wniosek jest taki, że prasa zeszła na psy nie tylko w naszym kraju.
Przecież to dorosła kobieta, a dorośli mogą odchodzić, kiedy tylko im się zechce. To nie dzieci, które by zaraz były szukane przez pół kraju.

Nikt nie wiedział, gdzie jest Hermiona. Nikt poza jedną osobą…
Osobą, która przez cały czas, od momentu ucieczki kobiety, była z nią.
Nikt nie wiedział, że razem z Hermioną zniknął również Blaise Zabini…
A dowiemy się kiedyś, dlaczego? Czy jedyny argument na to brzmi "Bo tak!"?

Minęły trzy lata.
Aha. Czyli jednak wersja z "Bo tak!".

Potter i wszyscy Weasley'owie siedzieli w Norze,
Hihi, czy tylko mnie bawi wydźwięk tego stwierdzenia?

oglądając telewizję, Harry postanowił sprezentować im nowy, plazmowy telewizor. Wszyscy zachwycali się nim. George, który trzymał pilota, jak szalony, skakał po kanałach. W pewnym momencie zatrzymał się na jakimś programie, gdzie leciał ślub.
NO CO JEST Z TYMI LUDŹMI, NA SALAZARA, MERLINA I CHOLERNĄ RYBKĘ NEMO?!
Od kiedy śluby lecą w TV? No chyba, że akurat dziwnym cudem trafili na ślub kogoś z rodziny królewskiej Anglii. Ale jakoś wątpię.

 - Ohh… jak to romantyczne!
Język polska trudna jest.

– westchnął teatralnie, rzucając się na kanapę,
Dołóż jej, dołóż!

a później wybuchając śmiechem i w tej chwili kamera zrobiła zbliżenie na twarze Pary Młodej i to, kogo tam zobaczyli, wszystkich zamurowało.
- To niemożliwe. – odezwał się Ron.
- Czy to jest…? – Fred.
- Nieeee… – George.
- Ja pierdziele. – Harry.
Jeśli chcesz powiększać rodzinę, to spoko, ukarz ten świat... Ale się tym nie chwal!

- Hermiona! – Ginny.
- Ej! A ten facet? Ja go znam! – Potter.
- Ja też! – Ronald. – To Blaise Zabini.
WTF, co to niby za sposób zapisywania dialogów? Wersja dla umysłowych tępaków? Czy właśnie tak autorka postrzega swoich czytelników?

I wtedy na ekranie pojawiła się jakaś reporterka [podejrzewam, że telewizyjna, ale cii, narrator jeszcze o tym nie wie] i rzekła. .
- Dzisiejszego dnia jesteśmy światkami ślubu Hermiony Granger, znanej jako Uciekająca
Panna Młoda i Blaise’a Zabiniego, młodego miliardera! Hermiona zniknęła, aby po trzech latach wrócić z niesamowitą bombą!
Hermiona dżihadystką... Zachęcająca wizja...

Co spowodowało, że Uciekająca Panna Młoda w końcu nie uciekła?!
Przykucie do pana młodego lub kaloryfera i zakneblowanie w końcu dało pożądany efekt.
Ile razy jeszcze w tym krótkim tekście zostanie użyte słowo ,,uciekać"? Rzygam już nim!

Harry wyłączył telewizor.
- Widzieliście to?
Wolelibyśmy nie... 

zapytał, a wszyscy zgodnie, pozostając w totalnym szoku, pokiwali głowami.
Następnego dnia Harry, Ron i Ginny spacerowali po ulicy Pokątnej bez konkretnego celu. W pewnym momencie Potter zatrzymał się gwałtownie.
Przyrżnął w latarnie? Bez wstydu, mi się też zdarzyło. Nie raz, lewa jego mać.

- Co jest? – zapytał Ronald.
- Wydaję mi się, czy widzę Hermionę?
Wydaje ci się, idź dalej, tam nie ma nic ciekawego, idź, idź, idź... No co?

- Co? Gdzie? – pytała Ginn.
- Tam. – mruknął, pokazując palcem kierunek.
Środkowym? :D ...Oj, wiem, jak kochacie to moje poczucie humoru ;)

- O Merlinie. – westchnął Ron [i wyrzygał kropkę].
Black wystarczy. Merlinem jestem po trzecim Piccolo.

- To ona. – wyszeptała Ginewra.
- Z nim. – warknął Weasley.
Albo on z nią, wybierz sobie wygodną dla ciebie wersję.

Zgodnie postanowili podejść do pary, która w obecnej chwili namiętnie się całowała.
- To prawda?! – wykrzyknął Ronald, kiedy zatrzymali się obok przyjaciółki. Hermiona oderwała się od ust męża i spojrzała na nich.
- Cześć. – mruknęła.
- Wyszłaś za mąż? – wyszeptała Ginewra.
- Tak, wyszłam za mąż. – odparła z szerokim uśmiechem oraz łzami szczęścia w oczach (serio?).
Nawet Voldemort klaszcze zza światów... A nie, on tylko chlasta się, czytając to, po bladomordej twarzy... Biorę z niego przykład.
W imię TEGO? Nie warto! 

- TY NAPRAWDĘ TO ZROBIŁAŚ!!! –
Poświęcenie i trudność level hard - na miarę poślubienia Belli Swan (módlcie się za biednego Edka... módlcie się).

ryknęła Ginny i rzuciła się przyjaciółce na szyję, przytulając ją mocno. Chwilę później na ulicy Pokątnej Harry, Ron, Ginny i Hermiona robili grupowy uścisk, do którego później dołączył się również Blaise.
Grupa została przejechana przez tira z Black za kierownicą. Buahahaha! I to jest temat na nagłówek... <dumna z siebie>
Chyba nie ogarnęłam sytuacji...  I całej tej miniaturki. Ktoś mi wytłumaczy jej sens, proszę?

Cześć, jak widzicie pojawiła się tutaj miniaturkę Blamione na prośbę  ~ zuzaaab ;)
wiem, że jest króciutka, ale pisałam ją w nocy 
TA MĘCZARNIA MIAŁABY BYĆ DŁUŻSZA??? ADDIE, ZABIJ I WYDŁUB OCZY!!! (w tej kolejności)

;P mimo to, mam nadzieję, że się spodoba ;D 
Nadzieja matką głupich...

mam już w planach następną miniaturkę,
Błagam, oszczędź tortur, BŁAGAM, ale nie na kolanach... Mam swoją godność... BŁAGAM, NIE RÓB MI TEGO... 

ale nie wiem o kim ją zrobić. Jakieś pomysły? :D 
Zastrzel mnie... Good idea jak dla mnie... Profanacja i tortury moich oczu... Ałtoreczko, nie polecam wychodzić na ulicę... Kluczyki do tira wciąż w mej dłoni :D

Pozdrawiają Black za kierownicą tira, w kapeluszu, z białym królikiem w kamizelce przy boku i kotem z Cheshire za plecami i herbatką w dłoni oraz waląca w bongo Addie w stroju pirata, z koalą pod pachą i dżemem we włosach. Totalnie nie wiem czemu.

wtorek, 16 sierpnia 2016

[23] Powstająca z grobu Demi (Emily) Lovato, czyli miało być tak pięknie, a jak zawsze wyszło...

Blog: ,,Death can separate us"
Autor: Medicatus_hope
Adres: death-versus-love.blogspot.com
Analizują: Addie & Black


Prolog
Śmierć, czym ona jest?
Od życia gest, 
ostatni test,
cichy protest,
ach, czym śmierć jest?

Dla jednych zakończeniem pięknego życia, a dla innym zaczęciem czegoś niesamowitego.  A dla bliskich zmarłej oznacza koniec spotkań, rozmów iw wszystkiego związanym z tą osobą.
Przejechałem dłońmi po czarnym garniturze i nie wytrzymałem, oparłem się o barierkę łóżka, a na policzkach pojawiły się słone łzy.
Policzkach tego łóżka?

Właśnie miałem pojechać na ceremonię, która na zawszę rozłączy mnie i Emily. Wyszedłem z pokoju, a w salonie spojrzałem na nasze wspólne zdjęcie, byliśmy szczęśliwi, marzyliśmy o wspólnej przyszłości, ale marzenia prysły tak samo jak nasz piękny świat.
Podszedłem do trumny i pocałowałem ją nie kryjąc żadnej łzy.
Miłość do trumny nabrała dla mnie nowego znaczenia...  Dosłownego.

Położyłem na niej ręce przytykając twarz policzkiem.
Nie jestem w stanie sobie wyobrazić, jak można przytykać twarz policzkiem. Wolę nie wiedzieć, czy autorce chodziło o przytykanie w definicji ,,lekko zatkać, uniemożliwiając przepływ czegoś", czy w znaczeniu ,,zbliżyć coś do czegoś aż do zetknięcia". W obu przypadkach to raczej niewykonalne.


piątek, 6 maja 2016

[22] Pansy i Lucjusz, czyli czytasz na własną odpowiedzialność

Typ: miniaturka
Autorka:


-Pansy! Pansy! – zawołał mężczyzna o blond włosach. Wbiegł  do małego pokoju i ujrzał młodą Ślizgonke. – Pansy! O boże ! O boże! Co ci się stało ?!- krzyknął.
Dziewczyna nic nie odpowiedziała, tylko podniosła wzrok znad zakrwawionych rąk. 
Wzrok upadł, kiedy do pokoju wpadł bladomordy arystokrata.

Mężczyzna nadal patrzył się na nią zszokowany.
-Pan… [wybaczy, pomyliłem adresy. Szukałem sklepu z klepkami, bo mi kilku brakuje.]
-Żadnego Pansy Lucjuszu! Zostaw mnie! I tak już za dużo namieszałeś! – krzyknęła dziewczyna i złapała sztylet, którym już wcześniej miała w ręku i przejechała nim po swoim nadgarstku .
Pansy emo?

czwartek, 5 maja 2016

UWAGA, WIELKI POWRÓT

Wiem, wiem, duuuuużo czasu minęło od ostatniej analizy. Powiem tylko, że mam swoje usprawiedliwienie, ale jest trochę ... oryginalne nawet jak na mnie. Powiedzmy, że z moją nieobecnością wiąże się pewien cmentarz żydowski i 7 szwów w ręce prawej XD Analiza jest gotowa i mam nadzieję, że pojawi się niedługo. Czeka tylko na poprawki i część Addie, więc nie ma źle, kochani. Kajam się za tak długą nieobecność, ale obiecuję wynagrodzenie XD

Wasza Okropna Black Shadow

piątek, 12 lutego 2016

[21] Czarno-biała pani, czyli córcia Voldka rozwala herbatkę (część 3.)

Autor: Wiklara
Blog: Oddajesz mi swój świat, nie biorąc w zamian nic
Adres: do-not-forget-aboutme.blogspot.com
Analizują: Addie i Black


Ostrzegam, recenzja pełna memów, ponieważ czasem słowa są zbyt cenne na takie "coś". Niestety znowu brakuje mi komentarzy, wobec czego zaprawdę powiadam wam - minimum 10 komentarzy (bądź 4 litry Picolo), bo jak nie, to następna analiza dopiero 31 lutego! XD


Przechadzałam się zaludnionymi ulicami na Pokątnej. Musiałam kupić parę rzeczy do szkoły. Miałam zamiar spotkać się z Harrym, ale coś mu wypadło.
Kim jest Harrym? 
Jej starym?

niedziela, 24 stycznia 2016

[20] Czarno-biała pani, czyli córcia Voldka rozwala herbatkę (część 2.)

Autor: Wiklara
Blog: Oddajesz mi swój świat, nie biorąc w zamian nic
Adres: do-not-forget-aboutme.blogspot.com
Analizują: Addie i Black


Rozdział 1
Momento uno. Na trzeźwo tego nie wezmę.
Polej, dobry człowieku.

Otworzyłam oczy i uśmiechnęłam się do siebie.
Znając blogaski, to pewnie od razu ironicznie. Nawet do samej siebie.
Ty mi się odczep, Addie, od Ironii. Ironia to moja najlepsza przyjaciółka. No i Sarkazm.
Ale tu przecież nie chodzi o Świętą Ironię, tylko o ironię blogaskową, czyli nędzną podróbę. Black, chyba za mało Ci jednak polałam.
Masz rację. Piccolo raz, poproszę!

Dzisiaj wszystko miało się zmienić. Wszystko, dosłownie wszystko wraz ze mną.
To samo słyszeliśmy na początku opowiastki o Hermionie Grindżer. I jak pamiętamy - uj z tego wyszło. W tym przypadku zapewne też.
To już jest nudne. Wszystko się zmieni. Ludzie zaczną chodzić na uszach, a ziemia kręcić w drugą stronę.
Yeap, przejedzony temat.

czwartek, 31 grudnia 2015

[19] Czarno-biała pani, czyli córcia Voldka rozwala herbatkę (część 1.)

Adres: http://do-not-forget-aboutme.blogspot.com
Analizują: Black i Addie w trzech komentarzach

Dobra, na początku krótkie orędzie. Niestety moja kochana Addie jest na wyjeździę sylwestrowym,  a że niektórzy bardzo upraszali się o nową analizę przed końcem roku, to dodaję krótką analizę niezbetowaną i niestety napisaną  tylko  przez waszą, jakże wspaniałą i skromną, Black XD Addie dołączy się w 2 części. Proszę o wyrozumiałość.
Wasza chaotyczna jak zawsze Black

Prolog

Muzyka - Radzę słuchać 
Radzę dobrze, bo jak nie to... powiem mamie!